NYC (1)

Wszystko w Nowym Jorku jest fotgrafią. Wszystkie rzeczy, które z założenia są brudne, szorstkie, czy też mało wyrafinowane stają się najpiekniejszymi na świecie. Metalowe śmietniki na końcu ulicy wyglądają jakby nieprzespały nocy gadając między sobą. Drzwi z obłażącą fabą wygladają jak zmarszczki mądrości wokół oczu starca. Zatrzymuję się i gapię, ale nie mogę zostać, bo za chwilę ludzie pomyślą, że coś sprzedaję. Albo, co gorsza, że chcę coś oddać. Chciałbym być niewidzialny. Albo przynajmniej chciałbym niewyglądać na kogoś, na kogo oni chcą patrzeć. Przestają być częścią obrazu, wstają od swoich szachów i wychodząc z ram obrazu zasłaniają mi widok…”

Ann-Marie MacDonald

 

 

Share on